Jesteś tutaj

Dwie pasje. Rozmowa z ilustratorką Marianną Jagodą

/
Data wydarzenia: 
18.05.2020

Dwie pasje. Rozmowa z ilustratorką Marianną Jagodą

Brakuje Wam kontaktu z ilustracją i warsztatów rysunkowych w Bibliotece Oliwskiej? Jest na to sposób! Czytajcie wywiady z trójmiejskimi ilustratorami. Dowiecie się jak zaczynali, co ich kręci i co w ilustracji jest najważniejsze.

 

Dwie pasje

Rozmowa z ilustratorką Marianną Jagodą

 

W dzieciństwie marzyła Pani o ilustrowaniu?

W dzieciństwie czytałam bardzo dużo książek. Kochałam Muminki, Doktora Dolittle, Dzieci z Bullerbyn. Gdy byłam trochę starsza, to pojawiły się książki podróżnicze, przygodowe,
o Indianach, o Tomku Szklarskim, Baśnie Andersena… Uwielbiałam Anię z Zielonego Wzgórza, ale jeszcze wtedy nie myślałam o tym, żeby zostać ilustratorką.

Ale już wtedy zdarzały się Pani pierwsze próby ilustratorskie…

Moja mama zachowała okładkę, którą zrobiłam do Bajki o rybaku i złotej rybce Aleksandra Puszkina. Przeżywałam bardzo losy biednego rybaka – nie tylko dzięki samej historii, ale „dramatycznym” – według mnie – ilustracjom Hanny Czajkowskiej. Ogromne wrażenie zrobiły też na mnie ilustracje Jerzego Srokowskiego do powieści W pustyni i w puszczy Henryka Sienkiewicza. Posiadaliśmy w domu wyjątkowy egzemplarz książki, pięknie wydany przez Państwowy Instytut Wydawniczy w 1959 roku. Obwoluta książki pokryta była płótnem. Mam tę książkę do dziś. Ilustracje są duże, twarze bohaterów mają niezwykłe oczy, a sceny podkreślają przeżycia Stasia i Nel.

To dzięki tym artystom zajęła się Pani ilustracją?

Myślę, że dlatego zostałam ilustratorką, bo połączyły się we mnie dwie pasje. Miłość do książek oraz upodobanie do malowania i robienia grafik. W mojej rodzinie kobiety miały zdolności plastyczne. Babcia Emilia wyszywała obrusy, a babcia Janina była nauczycielką plastyki w szkole. Moja droga twórcza zaczęła się od malowania martwych natur w liceum. Pobierałam lekcje rysunku, malarstwa i kompozycji u pewnego malarza. Rodzice wspierali te zainteresowania. Rozwinęła się wtedy moja świadoma miłość do malowania i rysowania.

Którą kontynuowała Pani na studiach...

Lekcje rysunku i malarstwa sprawiły, że dostałam się do Gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych na Wydział Malarstwa i Grafiki. Na studiach oprócz malarstwa fascynowałam się też litografią i linorytem, i zrobiłam specjalizację w pracowni prof. Czesława Tumielewicza. Dyplom z Malarstwa obroniłam w pracowni prof. Hugona Laseckiego.

Kiedy zaczęła się Pani przygoda z ilustrowaniem?

Po studiach koleżanka namówiła mnie na wysłanie grafik na konkurs Współczesna Polska Sztuka Książki. Ku mojej radości otrzymałam wyróżnienie za ilustrację książkową do wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego Prośba o wyspy szczęśliwe. Moje grafiki brały udział w wystawie pokonkursowej. Dostałam wtedy pierwszą propozycję wydawniczą, żeby zilustrować baśń Ośla skórka. Wydawnictwo Arkady zaprosiło bowiem do współpracy różnych ilustratorów, w tym mnie, i wydało baśnie polskie Dawno, dawno temu... spisane przez Zofię Beszczyńską. Później brałam udział w wielu wystawach ilustracji w kraju i za granicą, m.in. w Bolonii, we Frakfurcie, w Bratysławie i w Dubaju. Jednak na poważnie ilustracją książkową zajęłam się dopiero w 2009 roku. Zadebiutowałam ilustrując wiersze dla dzieci Agnieszki Frączek wydane w książce Wierszem po mapie Wydawnictwa AWM i ta przygoda trwa do dziś.

Ciekawe jest to, że ich autorka …

 .... kupowała kilka lat wcześniej zaprojektowane przeze mnie teczki i pudełka z galanterii papierniczej, bo lubiła moje wzorki i patterny, aż wpadła na pomysł, żebym zilustrowała jej wiersze.

W tym czasie zajmowała się Pani projektowaniem graficznym.

Tak i nadal projektuję kartki i patterny, a to doświadczenie przydaje się obecnie
przy projektowaniu książki i robieniu okładki.

Jaki jest Pani sposób pracy?

Do każdego projektu książki podchodzę indywidualnie i szukam pomysłu jak go zilustrować. Mój styl przez te wszystkie lata na pewno trochę się zmieniał. Na początku malowałam głównie na komputerze przy pomocy tabletu. Kolory były mocne, a powierzchnie często płaskie. Pierwsza książka miała być w założeniu graficzna oraz pełna wzorków i ornamentów. Obecnie najczęściej maluję ilustracje na papierach. Lubię bawić się kolorem, fakturą i uzyskiwać efekty malarskie. Chociaż technologia poszła naprzód i podobne efekty można uzyskać malując na komputerze poprzez używanie różnych pędzli, dla mnie ważny jest kontakt z prawdziwym pędzlem, farbą i papierem.

Bardzo ważny?

Lubię tworzyć ilustracje różnymi technikami: akwarelami, temperami, kolorowymi tuszami, kredkami. Czasem też coś naklejam, wycinam... Uwielbiam jeździć na plenery ilustratorskie,
gdzie malujemy na papierach, wymieniamy doświadczenia jako ilustratorzy.

A kiedy brakuje czasu?

Gdy termin oddania książki jest krótki, a tak jest często, maluję fragmenty ilustracji i łączę je w Photoshopie. Takie ilustracje powstają na zasadzie „domina”. Wiele rzeczy okazuje się w trakcie i końcowy wygląd ilustracji jest dla mnie zagadką. Tworzę intuicyjnie. Na przykład – mam pomysł na pokazanie lasu. Co wtedy? Maluję różne drzewa i rośliny, i dopiero potem układam kompozycję. Można to porównać do zabawy kolażem.

A gdy czasu jest więcej?

Można rozwinąć skrzydła. Całość ilustracji powstaje wtedy na papierze. Efektem są małe gotowe obrazki, które potem tylko skanuję. Tak została zilustrowana książka Sekret życia. Baśnie hinduskie, a promocja baśni połączona była z wystawą oryginalnych ilustracji malowanych na papierach akwarelowych.

Kolejna książka do zilustrowania, to także kolejna opowieść do przeczytania…

Uwielbiam to uczucie ekscytacji, gdy dostaję nowy tekst i świadomość, że nowa przygoda przede mną.

Jest coś, co pomaga Pani w pracy?

W czasie tworzenia ilustracji lubię słuchać audiobooków. Książki pobudzają moją wyobraźnię. Chodzę też na wystawy, oglądam dużo filmów. Sporo podróżuję i wtedy odwiedzam księgarnie i oglądam książki.

Jakich książek najbardziej lubi Pani słuchać przy pracy?

To się zmienia, ale przyznam, że „pożeram” audiobooki i się nie ograniczam co do wyboru. Uwielbiam powieści historyczne, ale też fantasy. Był czas, że słuchałam krwawych kryminałów szwedzkich, żeby poczuć ten specyficzny flow i adrenalinę. Największe wrażenie zrobiła na mnie wtedy trylogia Stiega Larssona Millenium. Kocham Wiedźmina i inne powieści Andrzeja Sapkowskiego. Uwielbiam Hobbita Tolkiena. Ostatnio słucham sagi Elżbiety Cherezińskiej Pólnocna droga. Przypomniało mi się, że malując Baśnie hinduskie, słuchałam bardzo ciekawych Bajek chińskich czyli 108 opowieści dziwnej treści dla dorosłych, zebranych przez Zbigniewa Królickiego.

Czy lubi Pani prowadzić warsztaty z dziećmi?

Lubię. Zachwycam się pomysłami i dziełami jakie tworzą. Cieszy mnie ich twórcze zaangażowanie.

A co szczególnie lubi Pani ilustrować?

Uwielbiam ilustrować baśnie i legendy, poznaję wtedy kulturę innych krajów.
Miałam już przyjemność pracować nad baśniami hinduskimi i węgierskimi.
Marzy mi się udział w kolejnym takim projekcie. Każda zilustrowana książka jest dla mnie nową przygodą. Wydrukowany egzemplarz jest zwykle wyczekiwany, a potem oglądany, dotykany i wąchany. Lubię moją pracę.

Nie zawsze jednak pracuje Pani na zamówienie wydawcy.

Tak. Czasem książka powstaje najpierw, w wyniku współpracy z pisarzem.
Z pisarką Agnieszką Ginko mamy na swoim koncie dwie takie pozycje: Podróż Srebrnego oraz Bajki z dżungli i oceanu. Najpierw powstały książki, a potem pojawił się wydawca. Obecnie współpracuję z pisarzem Rafałem Witkiem i zdradzę, że powstaje książka obrazkowa o przyjaźni, samotności i pewnej jaskółce.

Pani ilustracje są pełne życia, kolorowe. Co z czernią i bielą?

Uwielbiam taplać się kolorze, szczególnie w błękitach i zieleniach. Zostawiam zabawę bielą i czernią innym ilustratorom.

 

Rozmowę przeprowadził pracownik Biblioteki Oliwskiej Mateusz Pudlis.

 

Warto zajrzeć: https://pl-pl.facebook.com/mariannajagoda/

Data wydarzenia: 
18.05.2020
Udostępnij: