Jesteś tutaj

Spotkania z poezją. Małgorzata Borzeszkowska

/
Data wydarzenia: 
24.08.2020

Spotkania z poezją. Małgorzata Borzeszkowska

Konsultacje oraz wieczory poetyckie, podczas których spotykaliśmy się w Bibliotece Oliwskiej, z powodu panującej w kraju sytuacji uległy zawieszeniu ale świat poetycki nie przestał tętnić życiem! Co jakiś czas będą tu mogli Państwo znaleźć fragmenty twórczości członków Gdańskiego Klubu Poetów.

Małgorzata Borzeszkowska, nauczycielka historii i języka angielskiego w Nowej Wsi Lęborskiej. Urodzona w Gdańsku, od wielu lat mieszka w Lęborku i Wejherowie. Miłośniczka Kaszub oraz nordic walking. Zakochana w Gdańsku i jego historii. Pisze wiersze od blisko 20 lat. Nagrodzona i wyróżniona w wielu mniejszych i większych konkursach poetyckich. m.in. im. Stryjewskiego, Kulki, Anny German, Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej czy Kajki.
W 2008 r. nakładem Biblioteki Miejskiej w Lęborku wyszedł tomik "U bramy" , który otrzymał II nagrodę na Targach Książki kaszubskiej i Pomorskiej "Costerina". Wiersze były drukowane w Akancie i Autografie, a także zamieszczane w internetowym Helikopterze, na portalach Pisarze.pl oraz Farbica Librorum. W 2019 ukazał się drugi tomik wierszy „Wpisani w pejzaż”. Poza tym wiersze ukazywały się w zbiorach i almanachach pokonkursowych. Od kilku lat jest jurorką konkursu im. Stryjewskiego.

------------

Nokturn ze świerszczem

zmierzcha złamaną ciszą,
zarośla grają,
wibrują trawy
pachnie lipowo i miodnie,
cykoria podróżnik wędruje poboczem,
maki gubią się wśród kłosów, które nie wiadomo skąd
kładą głowy pod sierp
gwiazdy jak pinezki kłują szaro-fioletowe niebo
złamana cisza,
księżyc-konik polny
wskoczył wysoko ponad lipy
oto lipcowy nokturn na księżyc,
zielone świerszcze
i zaniedbany trawnik

--------------

Nad Bugiem

Stary człowiek i stary pies,
obaj już pogodzeni z dniem,
obaj zmęczeni drogą od drzewa do drzewa,
od lampy do lampy
chodnik kłuje w łapy i stuka w drewnianą laskę
może by weszli do kościoła,
ale organy grają zbyt cicho i nie pachnie kadzidłem,
a szkoda
może by i wszedł do cerkwi,
ale nie ustoi
i kręgosłup nie pokłoni się przed ikoną
idzie więc stary człowiek ze starym psem nad Bug
do jednego Boga,
na przemian żegnając się z prawego lub z lewego ramienia,
jaka szkoda,
że coraz bardziej przechylonego
ku rzece, którą w końcu obaj przejdą,
przepłyną

---------------

Rozmowa z koniem

w zasadzie tak, powinnam częściej bywać
poetką,
być może nie poważną,
może niepoważną
i taką nieważną, błahą,
ale jak tu być wiotką poetessą
z niewielkim, ale jednak, nadmiarem wszystkiego?
nadmiarem tkanki, kurzu na serwantce, dzieciaków

w porządku, mogłabym być odrobinkę bardziej artystyczna,
precz z szarą garsonką,
od następnej środy przypinam skrzydła
do powiewnych sukien, haftowanych mgłą
i zamyśleniem

nie musisz mi przypominać,
za mało rozwijam się spirytualnie,
wybacz, kolejny dzień rozbija mi półkule
równoleżnikowo i w południki,
bieguny rosną na czubku,
już się raczej nie rozhulam,
nie roztańczę na stole

o, że nie gniewna,
że nazbyt układam się z wierszem?
wiem, powinnam zmieniać i poruszać,
ale na razie stój, no stój P-gaz,
oczyszczę ci podkowy
z nadmiaru metafor,
wplotę w ogon całkiem świeże słowa
wiosennego łęgu

musisz lecieć?
jutro pasiesz się na nowszej fali?