Jesteś tutaj

Spotkania z poezją. Bernd Kebelmann

/
Data wydarzenia: 
31.10.2020

Spotkania z poezją. Bernd Kebelmann

Konsultacje oraz wieczory poetyckie, podczas których spotykaliśmy się w Bibliotece Oliwskiej, z powodu panującej w kraju sytuacji uległy zawieszeniu ale świat poetycki nie przestał tętnić życiem! Co jakiś czas będą tu mogli Państwo znaleźć fragmenty twórczości członków Gdańskiego Klubu Poetów.

Bernd Kebelmann ur. w 1947 r., studiował chemię i pracował jako naukowiec w przemyśle chemicznym. W 1983 r., po długotrwałej chorobie, zaczął tracić wzrok. Od tego czasu pisze i publikuje lirykę i prozę, pracuje dla radia i realizuje własne projekty literackie: „Tastwege” (Ścieżki dotyku) – interaktywny projekt o pojmowaniu rzeźbiarstwa, gdzie tłumaczy język formy na język literacki (lirykę i esej) oraz „Lyrikbrücken” (Liryczne Mosty) – wielojęzyczny Audio-Art-Projekt z udziałem niewidomych poetów Europy.

Członkostwo:

Związek Literatów Niemieckich

Europejskie Zrzeszenie Autorów „Koga” w Minden

Międzynarodowa Grupa Poetycka QuadArt

Towarzystwo Nowej Literatury, Berlin

Gildia Artystów, Esslingen

Gdański Klub Poetów 

 

Publikacje m.in.:

Stummfilm für einen Freund“ (Niemy film dla przyjaciela), proza

Lyrikbrücken” (Liryczne mosty) (współwyd. z Małgorzatą Płoszewską), antologia wierszy 14 niewidomych poetów w 10 językach

Jesus in der Samariterstraße“ (Jezus z ulicy Samarytan), 17 opowiadań

– Wyd. dahlemer verlagsanstalt, Berlin

Hiddensee mon amour – eine doppelte Liebesgeschichte“ (Hiddensee mon amour – podwójna historia miłosna), proza

– Wyd. BS, Rostock

Glaub mir nicht widersprich doch Nie wierz mi, zaprzecz“, liryka (D-PL)

Im Zick-Zack der Zeit W zygzaku czasu“, liryka (D-PL)

Das kleine Buch der Berührung Mała księga dotyku“, liryka (D-PL)

Störtebekers Fliege Störtebeker i mucha“, krótka proza (D-PL)

Lied vom Mangobaum – Sonny Thet. Seine Musik, sein Leben“ (Pieśń o drzewie mangowym – Sonny Thet. Jego muzyka i życie)

– Oficyna Wydawnicza Ars pro Memoria, Starachowice

Blind date mit Ägypten“ (Blind date z Egiptem), powieść

Kaperfahrten” (Rejsy kaperskie) (współwyd. z Małgorzatą Płoszewską), antologia Forum Literackiego KOGI; proza i liryka z lat 2009-2018

– wyd. POP, Ludwigsburg

Trunkene Formeln bei Boddenlicht“ (Odurzenie w promieniach nad zatoką), powieść

– Wyd. Trafo, Berlin


Przekład wierszy: Małgorzata Płoszewska

 

Diese Stunde

Diese Stunde ist gut

tief Atem zu holen

blauweiche, grillendurchwebte Luft

für die geflügelten Lungen

 

Diese Stunde ist gut

Fuß für Fuß auf die Erde zu setzen

ihr Knirschen zu hören, zu spüren

sie trägt mich noch

 

Diese Stunde ist gut

für einen geliebten Menschen

für Küsse, Umarmungen

Schmerz

 

Diese Stunde ist gut

zu vergessen

 

Nur du

ohne Schritt

ohne Atem

hältst sie geduldig fest

 

die Zeit

die dir bleibt

zum Sterben

 

To dobra pora

To dobra pora

by zaczerpnąć oddechu

w uskrzydlone płuca

tego subtelnie błękitnego

świerszczami utkanego powietrza

 

To dobra pora

by krok po kroku stawiać na ziemi

słuchać jej skrzypienia, poczuć

że jeszcze mnie nosi

 

To dobra pora

dla ukochanego człowieka

na pocałunki, przytulenia

na ból

 

To dobra pora

na zapomnienie

 

Tylko ty

nie czyniąc kroku

nie oddychając

trzymasz cierpliwie w garści

 

czas

który pozostaje ci

na umieranie


Orpheus Triptychon. Rückseite

Die heimlichen Gebete

hinter dem Altar

wo Diebe, Zuhälter, Ketzer

die Verführten bekehren

 

Es tut gut, einen Gott zu haben

eine Kirche aus Fleisch und Blut

in der schmierigen Kutte des Heiligen Franz

den Vögeln den haarigen Himmel

den Fischen das Feuchte zu preisen

 

Was zu singen war

wurde zerredet

Finsternis hüllt dein Haupt

bevor die Mänaden kommen

 

Führe mich hinters Gerede

zeige dich dunkel

tief

zeuge mich neu

dionysisch

 

Tryptyk Orfeusza. Rewers

Potajemne modły

za ołtarzem

gdzie złodzieje, sutenerzy i heretycy

nawiedzają błądzących

 

Dobrze jest mieć Boga

kościół z krwi i kości

w brudnym habicie św. Franciszka

wychwalać ptakom włochate niebo

rybom wilgotne miejsca

 

Co było do wyśpiewania

zostało po stokroć powiedziane

i teraz ciemność otula twoją głowę

zanim przyjdą bachantki

 

Wyprowadź mnie poza słowa

pokaż mi się w głębokim

mroku

stwórz mnie na nowo

dionizyjsko


Herbstsonettchen

Nichts erinnert den Tag an morgen

die Zeit zählt die Tropfen am Strauch

ins Fenster steigt Nebelrauch

um sich ein Licht zu borgen

 

Die Sonne ist spurlos versunken

hinter den Blick und das Wort

ein Lachen springt auf, taumelt fort

wie von der Nacht betrunken

 

Über die Wiese zieht Schweigen

mit kaltem, windstillem Schritt

schwerwiegend senkt sich das Gras

 

Ein Kind träumt sich warm, mein Glas

will sich zum Munde neigen –

trinke, vielleicht träumst du mit

 

Jesienny sonecik

Nic nie przypomina dnia tego ranka

czas liczy krople deszczu na krzewie

w oknie mozolnie dym mgły wstaje

by pożyczyć sobie promień światła

 

Słońce zniknęło bez śladu za chmurą

za spojrzeniem i słowem się chowa

śmiech zrywa się i zatacza od nowa

jakby jeszcze pijany nocą ponurą

 

łąką nadciąga milczenie, dech zapiera

krokiem zimnym, bezwietrznym

ociężale słania się trawa na mchu

 

dziecko w ciepłych ramionach snu –

mój kielich do ust przywiera –

pij, może będziesz śnił razem z nim


Das Ende aller Zeit

ist Poesie

die Schönheit altert

Frucht wird faulig werden

alles Reden zerredet auf Erden

alles Lieben sehnt sich hinab

den Jungfernhügel

den Lebensberg

über das Grab

 

Die aus den Schatten traten

treten ab

der Sonnenwind verweht die Körperhüllen

die Augenäpfel füllen sich

und sehen nichts - als Licht

 

Die vierte Dimension

hat sich zu Staub gekrümmt

ihr Atem schäumt

an nie entdeckten Stränden

 

Das Ende aller Zeit ist Poesie

sie

einzig

wird nicht enden

 

Koniec wszech czasów

jest poezją

piękno starzeje się

owoc zaczyna się psuć

wszystkie mowy świata – przegadane

wszystko co kochane – przemija tęsknotą

toczy się przez pagórki

górę życia

nad grobem

 

Ci, którzy wyszli z cienia

odchodzą z tego świata –

słoneczny wiatr rozwiewa powłoki ciał

i wypełniają się oczy

nie widząc nic, oprócz światła

 

Czwarty wymiar

skurczył się do rozmiaru pyłu

jego oddech pieni się

na nigdy nieodkrytych plażach

 

Koniec wszech czasów jest poezją

ona jedna

jedyna

nigdy się nie skończy


 

Data wydarzenia: 
31.10.2020
Udostępnij: