Jesteś tutaj

Spotkania z poezją. Henryka Wołoszyk

/
Data wydarzenia: 
08.06.2020

Spotkania z poezją. Henryka Wołoszyk

Konsultacje oraz wieczory poetyckie, podczas których spotykaliśmy się w Bibliotece Oliwskiej, z powodu panującej w kraju sytuacji uległy zawieszeniu ale świat poetycki nie przestał tętnić życiem! Co jakiś czas będą tu mogli Państwo znaleźć fragmenty twórczości członków Gdańskiego Klubu Poetów.

HENRYKA WOŁOSZYK

pochodzi z Gdańska, mieszka w Szwecji. Z wyksztalcenia ekonomistka, pielęgniarka. Swoje wiersze publikowała w kilkunastu antologiach poetyckich w kraju, jak i za granicą.

"Poeci w sieci" - pierwsza antologia poezji internetowej, "Wolny Wagon Poetycki" - antologia grupy poetyckiej Wars, "Myśli w słowach zapisane", "Aspekty 2016"- Antologia Gdańskiego Klubu Poetów, "Kiedyś wrócimy tu" -  antologia portalu Poezja-Sztuka. Jej wiersze  są też publikowane i wyróżniane na stronach internetowych: "Miasto Literatów", "Poezja Polska","Fabrica Librorum", "Plezantropia", "Wywrota", "Fatamorgana", "Amarylis", "Poezja - Sztuka".

Publikuje pod nickiem „hewka”. Interesuje się literaturą, malarstwem, a także medycyną, matematyką, filozofią i psychologią. Należy do osób, jak mówi: naiwnych, które wierzą, że wszyscy ludzie są dobrzy.

 

Czarne dziury


z wiosną następuje wyrównanie

narasta od wnętrza kory
ramionami wychyla się życie
chłonne rozbudzonego słońca

bez wstydu nieświadome rodzą się pąki
pieszczone promieniami na wietrze w takt deszczu

rozkwitnie aby się zapłodnić na czas
i co ma do wydania wyda
ziemia
obraca się odgórnie sterowana
wytraca z siebie każdą porę roku
jakby miała powód do schematu

między nami
powstają miejsca wybrakowane
 


Kiedyś wrócimy tu....

 

nie wrócę nie ma takiej opcji

tamto miejsce zbezcześcił czas
blokowisko na płycie asfaltu
wydma stała się mrowiskiem
umarły sosny
parę brzóz w oczekiwaniu

i nas już tam nie ma
tamto miejsce wrosło w nas
wydało owoce

spójrz
bawią się dzieci w ogrodzie
masz tu kawałek lasu
a za rogiem uliczki słychać morze

przypływ i odpływ nawzajem się znają
jak dwa brzegi złączone jedną falą
pod wspólnym niebem w tamtym miejscu
 


Posucha

 

na gorejącym krzaku
nie było żadnego zielonego
liścia

tego lata
brzoza zapomniała się ozłocić
w brązie stoi
na cud czeka

niezbadane są wyroki boskie
cierpliwość
nie ma nic z tym wspólnego

 


Nie wątpię ja utykam

 

dzień na styku przedsionka modlitwy w jutrzence 

ręce zajęte przędzeniem pustej pajęczyny 
zaściele się śnieg Narodzenie odbiegło w czerwony wir 
postnego barszczu 
pizza za rogiem w chińskiej kruche raczki w obręczach sosu 
na kwaśno słodko 
kropka makowca jeszcze i drożdże 
rosną

 

wiara nadzieja miłość to takie ludzkie jak połamany opłatek

w Zmartwychwstaniach jest pojęcie odrodzenia 
rok za rokiem biegnie a ja taka mądra aż niemądra

i mało mi zielonych przedproży wiosny 
sentymentu do odległości w bez 
nasiąknięty euforią zapachów kasztan w bieli 
zrodzonej bez mojego udziału

tak wszystko szybko mija że gubię się w niezliczonych znakach 
już wczoraj grożono Apokalipsą więc trzymaj mnie mocno 
za rękę


 



Na całe życie

jesteśmy blisko
przeistoczyłam kamień w chmury
za zasięgiem marzeń

juz nie pamiętam kiedy to było
tamtego roku śpiewały świerszcze. nie tu
gdzie. nie będę pytać
dlaczego jesteś

przecież wymazałam detale na stale
jak się wydrapuje kleksa. pamiętasz
atrament w wiecznym piórze stella

śmialiśmy się do siebie z siebie
umazani w cukrowej wacie na odpuście
w Pruszczu
miałeś takie imię co się gubi
krawężniki były płytsze
w nich moczyłeś sznurówki z trampek
a siano pachniało
wiązaliśmy się
na cale życie. to był piątek

detale w zarysie pamięta pamięć
słowami język kłamie

i nie na zawsze
 

Data wydarzenia: 
08.06.2020
Udostępnij: