Jesteś tutaj

Spotkania z poezją. Michał Jerzy Tyczyński.

/
Data wydarzenia: 
29.06.2020

Spotkania z poezją. Michał Jerzy Tyczyński.

Konsultacje oraz wieczory poetyckie, podczas których spotykaliśmy się w Bibliotece Oliwskiej, z powodu panującej w kraju sytuacji uległy zawieszeniu ale świat poetycki nie przestał tętnić życiem! Co jakiś czas będą tu mogli Państwo znaleźć fragmenty twórczości członków Gdańskiego Klubu Poetów.

Michał Jerzy Tyczyński ( ur. 1989 w Olsztynie) - muzyk, pianista, pedagog. W 2016 roku ukończył Akademię Muzyczną im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku, gdzie doskonalił swoje umiejętności pianistyczne w klasie prof. zw. Grażyny Fiedoruk – Sienkiewicz i dr hab. Bogny Czerwińskiej – Szymuli. Współpracuje ze Związkiem Twórców Ziemi Zawkrzeńskiej w Mławie, wykonując koncerty podczas organizowanych tam spotkań, m.in.: „Nocy poetów” i wieczorów autorskich. Wydarzenia te stały się dla niego inspiracją do podjęcia własnych prób poetyckich. Od 2011 roku zajmuje się działalnością pedagogiczną w PSM I stopnia w Giżycku oraz w PSM I i II st. im. Fryderyka Chopina w Olsztynie. Jego uczniowie są laureatami regionalnych, ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów pianistycznych.

Poza codzienną działalnością pedagogiczną interesuje się literaturą, malarstwem, architekturą i filozofią. Poezja jest dla niego próbą wyrażenia słowami własnych rozważań nad muzyką oraz otaczającą nas rzeczywistością.

 

To nie jest noc dla żab

wychodzę z domu

jeden krok dwa

lewa prawa

opary marihuany palonej przez młodych chłopców

lewa prawa

biegnie kobieta

młode kaczki popiskują w tataraku

wiatr niesie niepokój

bezchmurna noc

jadący pociąg

dęby

rozdeptana żaba która nie okazała się liściem

liść który jednak okazał się żabą

równie dobrze mogła być

kamykiem

lewa prawa

po drugiej stronie jeziora komunikat

proszę czytać regulamin korzystania z trampolin

przecież żaba nie potrzebuje trampoliny

kto mi podpowie jak nie zamienić się w kamień

 


pierwsza rozprawa o muzyce /synestezja/

C dur nie ma sobie nic do zarzucenia

nieskazitelnie czysta jak padający śnieg

czasami rumieni się ze wstydu

Des dur rozpala emocje

wrze jak woda w czajniku

a może jest przylaszczką na skraju drogi

D  dur lubi spacerować po łące pełnej kwitnących mleczy

lubi też być małą pszczołą na polu rzepaku

w zimny listopadowy wieczór rozgrzewa się przy kominku

Es dur chmurzy się i dżdży

E dur zatopiona w szafirze

ciągle pożądana

wolałaby czasami stać się zwyczajną szarością

Fis dur jest wiosną

pyszni się zielenią

zdarza się jej zakwitnąć niezapominajką

G dur zawłaszczyła sobie kolory jesieni

As dur osiwiała ze starości i próbuje ją zatuszować fioletem

A dur nie potrafi się zdecydować

czy lubi być trawą

czy różowym niebem

H dur wypłynęła na środek zimnego Bałtyku i ani myśli wrócić

czy słyszenie barwami to czysty przypadek

współcześni badacze twierdzą

że na słyszenie barwami  u Scriabina nie ma dowodów

a jego fortepian świetlny wciąż czeka

w zapomnieniu

 


Arioso dolente Bolesław Woytowicz

dźwięk fortepianu  w środku nocy

jak tląca się ostatnia iskierka nadziei

lgnę do niego jak ćma

otwieram prosecco

wytrawny pocieszyciel

czeka ze mną na wschód słońca

 

z bólem chwytam pierwszy akord

do moich uszu dociera jedynie dysonans

w muzyce przerywanej pauzami

jak łkanie małego dziecka

próbując złapać powietrze

chowam się

 

nie będzie koszmarów

lewitowania nad oceanami

spadania w przepaść