Jesteś tutaj

Spotkania z poezją - Renata Stefańska-Klar

Kategoria: 
/
Data wydarzenia: 
15.02.2021

Spotkania z poezją - Renata Stefańska-Klar

Konsultacje oraz wieczory poetyckie, podczas których spotykaliśmy się w Bibliotece Oliwskiej, z powodu panującej w kraju sytuacji uległy zawieszeniu ale świat poetycki nie przestał tętnić życiem. Co jakiś czas będą tu mogli Państwo znaleźć fragmenty twórczości członków Gdańskiego Klubu Poetów.

RENATA STEFAŃSKA-KLAR jest psychologiem i nauczycielem akademickim, ze stopniem doktora nauk humanistycznych. Poezją jako obszarem twórczości własnej zaczęła zajmować się około dwudziestu lat wstecz. Mieszka w Cieszynie.


Jej obraz, powtórzony w innym poemacie

Jakże ja cię udobrucham, panie Velazquez?
Dlaczego do mnie przypętało się to zdanie? Pewnie za sprawą
infantki. Nie lubię baroku, ale w Nim jest coś ponad.

"Velasquez", Darek Sikora


Kim będzie ta kobieta, czekająca na mnie w jakimś Ciudad
de los Gitanos
 i czy mogę przewidywać, snuć domysły na
temat koloru jej włosów, kształtu paznokci i oczu za ciemnymi
szkłami? Czy mogę śmiało przypuścić, że będzie też

lubiła się przyglądać zwierciadłom Velasqueza i że kocha
psy, koty, tak samo, jak infantka
 (bo już nie jej niańka)? i jak
będzie ubrana? W czerń, albo w coś z ulubionej tonacji
Bergerac?  A może sama odgadnie, jaką barwę ma

mój sen? Gdziekolwiek jest

to miejsce
 i czy w ogóle się spotkamy? Bo może nasze drogi
skrzyżują się o tych parę chwil za późno, gdy ja będę skręcał
znów w ostatniej chwili, we właściwą  ulicę, a ty

w tym samym czasie, przez jakieś, w murze ukryte, drzwi,
wyjdziesz i będzie to znów, zupełnie nie w tę stronę, tak, dokładnie
tak, jak wtedy, gdy cię widziałem tamtego dnia. Może to było

u Buzzattiego

lub jeszcze gdzie indziej

 


Fotogeniczna lekkość  tego ruchu


Dziś otworzyłam drzwiczki i przeszłam przez nie. Podnieść klapę
i zobaczyć przed sobą dach oświetlony brzaskiem księżyca.
Zostawiłam na progu wszystkie moje lęki i niepokoje
z powodu innych ludzi.

Temple Grandin

Fotogeniczność miejsc i czasem ludzi

Julia w niezgodzie z tym miastem. To co, że grand
ten precel. Choć nadgryziony, niepewny aprobaty.
Jest coś jak łzy. Tak, myślę, że to łzy. Hej, Julio,
spójrz! Gołąb na ciebie patrzy! Uśmiechnij się,
z tyłu słońce - igra z ptactwem, łaskocząc
twoje czoło i tysiąc lat tradycji. Więc czemu
w tym mieście zawsze wychodzisz na smutaskę?

Siostra inaczej. W obiektyw, spod czapki w kolory,
zerka wesoły eskimos o okrągłych oczach, pstryk.


Fotogeniczność ludzi, nieraz miejsc

Tu astronom, a tu jest
geolog i wieczór na starym placu
i stolik przed drzwiami hotelu.

Spotkali się po raz pierwszy,
zapewne nie ostatni. Złączył ich los,
więc są siebie ciekawi. Słuchając,

astronom patrzy w ziemię, ku niebu
wzniesione  oczy geologa,
gdy coś tłumaczy. Bez pośpiechu

pstrykam parę zdjęć w ciemności,
resztę zostawiam na potem. A teraz

już mamy południe i jasną kawiarenkę,
w niej stare, nieme kino. Tu opowiada astronom,
geolog słucha. Obaj wpatrzeni w ścianę

ubraną w braci Harpo i Groucho, 
w wesoły ruch

 


I żeby go odzyskać, muszę znaleźć sposób

Dla A.


Świeży śnieg ma tyle dostojeństwa  - mówisz -
- słyszę wtedy morze dźwięków i same wysokie
są nuty. Niebo pachnie, jeszcze bardziej tęsknię
za południem. - Miałem dziś sen, wiesz co mi się śniło?

Spadek, złoty miód rozlany w górach. Cały wsiąkł
w żwir ścieżek - wchłonięty przez piargi, gdy go brały
między siebie. Skała, lepki piasek, ciosane kamienie,
droga jak na tamto zbocze, dziwne.

 


Serenada dla Rene Marie


Trzeba wreszcie raz wyróść z dziewczęcych pantofli,
żeby wskoczyć w twoje stare, dobre, czerwone buty
o miękkiej podeszwie i dopasować je tak ściśle, by
zaczęły same żyć, niczym czarna rękawiczka na dłoni
tamtej dziewczyny, swingującej od rana bolero Ravela.

Trzeba pokochać to życie na południu, zacząć słuchać
śpiewu żab, jak dziecko palcem napisać odę do nagietka.

Piszesz mi, czasami sny nam się spełniają, mogą nas do nich
obudzić nawet nasi dorośli synowie. Śpiewaj, Rene Marie!


 

 

 

 

Data wydarzenia: 
15.02.2021
Udostępnij: