Okazuje się, że początkowo policjanci nie brali nawet pod uwagę, że terroryści mogą być białymi Niemcami. Szukali sprawców wśród Romów, Kurdów, Turków, uważali, że ofiary były związane ze światem przestępczym. Gdy wreszcie zajęto się rozpracowywaniem środowisk skrajnej prawicy, tajni informatorzy służb finansowali działalność terrorystyczną z przekazywanych im publicznych pieniędzy. Nikt nigdy nie odpowiedział za błędy w tym śledztwie.
To nie jest historia o banalności zła – tylko o banalnej niekompetencji niemieckiego państwa, które przymknęło oczy na własną historię i okazało się nie tyle bezbronne wobec neonazizmu, ile zwyczajnie słabe.
Opis pochodzi ze strony wydawcy.